Jednak nie wszystko w języku polskim się odmienia

21 września 2015
5707 Views

Ile razy słyszeliśmy utyskiwania dotyczące tego, by odmieniać nazwiska? Ile razy zalecano nam, by nie ulegać współczesnej tendencji do nieodmieniania wyrazów? No właśnie… Powtarzane niczym zaklęcie zdanie informujące o konieczności odmiany niemal wszystkiego w języku polskim na tyle zapadło niektórym w pamięć, że popadają oni w przesadę i odmieniają także wyrazy nieodmienne.10411519_s

Do sztandarowych przykładów należą tutaj leksemy: „kakao”, „wideo” i „logo”. W słowniku można przy nich znaleźć kwalifikator „ndm” oznaczający, że wyraz jest nieodmienny. O ile w języku potocznym mówionym dopuszcza się formy „kakaa” czy „kakau”, to w języku oficjalnym czy pisanym świadczą one o braku znajomości zasad poprawnościowych. Potoczna odmiana polszczyzny nie może być jednak wyznacznikiem poprawności. Tak samo nie może nim być wygoda użytkowników języka i ich przyzwyczajenia. Trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię, by zbudować, a następnie uznać za dopuszczalne zdanie: „Postawiłem szklankę kakaa na widele z logiem mojej firmy”. Nie dość, że całość brzmi groteskowo, to jeszcze forma miejscownika „widele” jest już kompletną katastrofą językową. Przyzwoitość nakazuje, by powiedzieć: „Postawiłem szklankę kakao na wideo z logo mojej firmy”.

Do grupy wyrazów nieodmiennych zalicza się nie tylko te zakończone na „-o”. Należą tutaj jeszcze leksemy o takich końcówkach fleksyjnych jak „-u” (np. „guru”, „tabu”) oraz „-i” (np. „salami”, „kiwi”). Warto zauważyć przy okazji pewną regułę. Przywołane wyrazy nieodmienne zostały zapożyczone z innych języków. Dlaczego nie poddano ich odmianie zgodnie z systemem fleksyjnym polszczyzny, skoro większość słów obcego pochodzenia podporządkowuje się polskiej deklinacji? Te ostatnie znajdują jednak odpowiedni typ odmiany, czyli – mówiąc prościej – mają podobne końcówki fleksyjne do innych rodzimym wyrazów. Trudno mówić o takim podobieństwie w przypadku słów: „salami”, „kiwi”, „tabu” czy „guru”.

Nie trzeba zatem być bardziej papieskim niż sam papież i odmieniać wyrazy, które ze swojej natury pozostają nieodmienne. Jak w takim razie rozstrzygnąć, co należy poddać odmianie, a co nie? Odpowiedź jest prostsza niż się wydaje – odmieniać należy wszystko, co się da, wobec czego można zastosować określony wzorzec deklinacji. By ułatwić sobie zadanie, można też przywołać w pamięci wyrazy o podobnych końcówkach fleksyjnych, co do których nie mamy wątpliwości, do której kategorii należą – odmiennych czy nieodmiennych. Gdyby nasze ustalenia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, proponuję posłuchać jeszcze swojej intuicji. Nie lada wysiłku by potrzeba, aby odmienić „menu”, „jury”, „boa” czy „alibi”. Nieprawdaż?

Joanna Gruszczyńska

Dodaj komentarz